Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła 22 kwietnia Międzynarodowym Dniem Matki Ziemi, a pierwsze oficjalne obchody odbyły się w 2010 roku. W naszym kraju mamy zdecydowanie dłuższą (chlubną) historię pamiętania o naszej Planecie bo robimy to już od 1990 roku.
Dzień Ziemi pierwszy raz obchodzono 22 kwietnia 1970 r. To ekologiczne święto zgromadziło wówczas miliony uczniów i studentów, którzy domagali się działań na rzecz ochrony przyrody. Inicjatorem był amerykański senator Gaylord Nelson - przejęty katastrofą ekologiczną, która miała miejsce w 1969 roku u wybrzeży USA, podczas której doszło do wycieku ropy, czego następstwem było ogromne zanieczyszczenie środowiska naturalnego i śmierć tysięcy zwierząt morskich.
Można by zaznaczyć, że nie jesteśmy w Ameryce i u nas nie dochodzi do katastrof degradujących oceany. I będzie to słuszne stwierdzenie. Można powiedzieć, że żyjemy spokojnie i nie zanieczyszczamy środowiska umyślnie i z premedytacją! I to również będzie prawdą! Oczywistym jest, że każdy musi dojeżdżać do pracy czy szkoły, kupować i konsumować liczne produkty, że każdy wytwarza odpady, zużywa naturalne zasoby i energię. Gdzie w tzw. prozaicznym życiu miejsce na ekologię? Można zadać pytanie, jaki sens w celebracji „święta ekologicznego” jeśli jest się „zwykłym człowiekiem”? Jak mieszkaniec Turku może zadbać o to. by Dzień Ziemi „świętować” nie tylko jednego dnia, a 365 dni w roku? Czasami nie trzeba spektakularnych inicjatyw, wielkich haseł czy głośnych protestów. Choć i te przynieść mogą wymierne korzyści.
Czasami jednak, potrzeba tylko – albo aż, uświadomienia sobie, że w zwykłych ludziach tkwi niezwykła moc. Ponieważ to w codziennych wyborach prostych decyzjach i drobnych czynnościach zmieścić można ogrom szacunku do Ziemi i ochrony środowiska. Przecież każdy z nas może prawidłowo segregować odpady, oszczędzać energię, wodę, ograniczyć zużycie plastiku. Nauczyć się dbać o rzeczy już nabyte, a w razie potrzeby je naprawiać, a nie od razu wyrzucać. Przygotowywać posiłki bez marnowania żywności, sadzić rośliny, które poprawiają jakość powietrza czy sięgać po biodegradowalne lub pochodzące z recyklingu produkty. Wszystko to przekłada się na wymierne korzyści finansowe nie tylko dla nas, ale również dla lokalnej społeczności, dla naszego miasta…dla naszej Planety. Wsiądźmy na rower i jedzmy do lasu.
Wyjdźmy na spacer, w Turku jest zadbany park, są skwery, a zagospodarowana zieleń na osiedlach - między blokami - ucieszy niejedno oko i serce. Doceńmy piękno otaczającej nas przyrody. Życie w mieście nie musi być wymówką by nie dostrzegać drzew, krzewów, kwiatów… by nie słyszeć ptaków i owadów… by nie dostrzegać ciężkiej pracy natury na naszą rzecz. Może właśnie na takim refleksyjnym spacerze jeszcze lepiej uświadomimy sobie, że teraźniejsza dbałość o naszą Planetę jest dalekosiężną inwestycją w zdrowie i życie.

